Foodelkowe przepisy tygodnia: edycja 18

przepisy tygodnia foodelka jpgMiniony tydzień kulinarna blogosfera spędziła w dużej części na przygotowywaniu najrozmaitszych dań z ciecierzycy. Chociaż lubię akcje kulinarne, to muszę powiedzieć, że wybierając na Foodelka przepisy, miałem poczucie pewnego nadmiaru. Pod koniec tygodnia większość publikowanych dań zawierała ciecierzycę, co sprawiało, że przepisy były dość monotonne. A nie jestem wrogiem ciecierzycy! Wręcz przeciwnie, hummus uwielbiam, falaflem nie gardzę…

Co poza ciecierzycą? Oczywiście szparagi. Ale także i inne dania, czasem z egzotycznymi składnikami lub pochodzące z krajów, o których kulinarnej tradycji niewiele wiemy. No i słodkości. Kiedy przygotowywałem pierwsze foodelkowe przepisy tygodnia, jakoś rzadko wybierałem do nich desery. Od kilku edycji jest ich coraz więcej. Widocznie mam taką potrzebę :-)

Przepisów jest trochę więcej, bo obejmują dłuższy czas. Od tej pory Foodelkowe przepisy tygodnia będą ukazywać się w poniedziałek lub wtorek, tak, by podsumowywać cały tydzień, włącznie z weekendem.

Uff.  20 przepisów tym razem! Zapraszam za tydzień. A autorki i autorów przepisów proszę jeszcze o wklejenie banerka.

foodelkowe przepisy tygodnia: edycja 15

przepisy tygodnia foodelka jpgCiepło! Ciepło działa już nie tylko na nas, ale powoli zaczyna działać i na to, co jemy. Możemy powoli żegnać się z puszkami, mrożonkami i słoikami. Szparagi rozpoczynają długi szereg wiosennych nowalijek. Czeka nas lepsza (moim, ale chyba nie odosobnionym zdaniem) pora roku. Mam nadzieję, że kulinarna inwencja nie ograniczy się tylko do rozpalenia grilla i upieczenia na nim kiełbasy i skonsumowanie jej po uprzednim wytarzaniu w kiepskiej jakości ketchupie.

Foodelek jak zwykle będzie pomagał w rozszerzaniu kulinarnych horyzontów. W tym tygodniu było dość trudno wybrać spośród przepisów publikowanych na coraz liczniejszych blogach kulinarnych te najlepsze: bardzo wiele pomysłów kulinarnych zasługiwało na uwagę. Ale wybrać było trzeba i oto 14 najciekawszych receptur w 15 edycji foodelkowych przepisów tygodnia. Tym razem wyjątkowo dużo deserów i o dziwo kompletny brak dań mięsnych.

Kolejna edycja (pomajówkowa, więc pewnie pojawią się żeberka, steki i szaszłyki z grilla, liczę na to!) za tydzień. Jeśli Twój przepis został wymieniony powyżej, wklej banerek Foodelka na swojego bloga. Jeśli potrzebujesz więcej inspiracji, zapraszam na Fotoffi (tylko załóż śliniak!). A jeśli inspiracji jest w sam raz, ugotuj coś z naszych propozycji!

foodelkowe przepisy tygodnia: edycja druga

przepisy tygodnia foodelka jpgfoodelkowe przepisy tygodnia to najciekawsze moim zdaniem pomysły kulinarne publikowane w polskiej sieci, wybierane raz na tydzień, w weekend. przeglądam ponad 100 blogów, forów i serwisów kulinarnych, starając się wybrać to, co wygląda smacznie, zaskakująco i ciekawie. wstępna selekcja widoczna jest w ramce „miska foodelka” po lewej stronie. a w weekend wybieram najsmaczniejsze z najsmaczniejszych. jeśli to własnie twój przepis został wybrany, możesz dokleić na swoim blogu, we wpisie opisującym przepis nasz znaczek, taki jak ten po prawej stronie (lub trochę mniejszy).

krewetki z fenkułemco gotowano w tym karnawałowym tygodniu? krewetki. krewetki na mnóstwo sposobów. w sosie winno-szafranowym z egzotycznym makaronem mie. z borowikami w risotto, jak zapewnia autorka „najlepszym na świecie”. robiono z nich delikatny rosół z sherry i japońskim makaronem somen, zawijano te skorupiaki w tortille i chrupano w biegu, marynowano i podawano w towarzystwie sałatki z figami. serwowano też krewetki z fenkułem (oraz brokułami po indyjsku) i to właśnie jest danie, które widzicie na zdjęciu obok. jeszcze wam mało? serwis ugotuj.to poleca ryżowe sakiewki z krewetkami, umieszczając je, zupełnie niewiadomo dlaczego w dziale „nowa kuchnia polska”. nie wiem, jak wytłumaczyć to krewetkowe szaleństwo, które ogarnęło polski internet. może po prostu to mi podobają wszystkie dania z morskimi robalami? w każdym razie przyznam się, że i mi taka obfitość pomysłów nie ułatwia wyboru: mam paczkę krewetek w zamrażalniku i zupełnie nie wiem, co z nich przyrządzić. za duży wybór.

zaru sobaok, nie samymi krewetkami żyliśmy w tym tygodniu. kilka wybranych przepisów na pyszne przekąski: chilli & spring onions pancakes. czyli naleśniki z dymką i ostrą papryczką podawane z tzatzikami. wygląda świetnie, ale jako danie śniadaniowe może mieć też ukryte działanie antykoncepcyjne, ze względu na wysoką zawartość czosnku i cebuli. idealne na śniadanie mogą być jajka w kokilkach, zapiekane w piekarniku. natomiast nieodgadniony smak ma dla mnie terryno-paszteto-keks z kasztanów. i nie wiem, czy to przystawka, czy deser? zaru soba. zimny makaron japoński maczany w aromatycznym sosie, to z kolei moja własna propozycja na kolację.

danie główne sobie odpuścimy w tym tygodniu, w ramach poświątecznego programu odchudzania. za to nie odpuścimy sobie deserów, w końcu mamy karnawał. nigdy nie sądziłem, że można domowym sposobem zrobić sezamki, które uwielbiam. lodów też jeszcze w domu nigdy nie robiłem. ale lody z tequillą, sokiem z limonek i likierem pomarańczowym to coś, co koniecznie będę musiał wypróbować. dopisuję jeszcze do przepisów tygodnia torcik badeński, który też zawdzięcza swój smak pomarańczom… a pomarańcze, przynajmniej mi, najbardziej smakują własnie zimą.

i to tyle w tym tygodniu. w następnym: obiecuję – żadnych krewetek!

kulinarny obama

(cc) mediajorgenyc mająca niedługo rozpocząć się prezydentura baracka obamy jest analizowana pod każdym względem, także kulinarnym.

media odgrzebują różne smaczki z przeszłości prezydenta-elekta. czy wiecie, że obama ma za sobą debiut w roli krytyka kulinarnego w telewizyjnym show? ok, debiut, to za duże słowo: programu nie wyemitowano, bo pozostali goście nie byli zbyt rozmowni. obama wypowiadał się wówczas (a był to 2001 rok), na temat lokalnej chicagowskiej restauracyjki. teraz program zostanie oczywiście pokazany na antenie.

powstaje pytanie, czy obama jest „foodie”, czyli smakoszem. blog serious eats twierdzi, że nie ma przesłanek, które by o tym świadczyły. obama nie gardzi dobrym jedzeniem (na specjalne okazje wybierał supereksluzywną chicagowską restaurację spiaggia – dania główne powyżej 40 dolarów), ale ma teraz ważniejsze sprawy na głowie.

(cc) dbking | http://www.flickr.com/photos/bootbearwdc/ tym niemniej obama nie może już „tak po prostu” jeść, wszystko co je, ma ukryte znaczenie. po przeprowadzce do waszygntonu umówił się z burmistrzem tego miasta na przekąskę. poszli do… zwykłej budki z hotdogami. no, może nie do końca zwykłej. serwowane w tym miejscu „half-smokes”, czyli hotdogi z kiełbaską nieco pikantniejszą i grubiej zmieloną niż typowa hotdogowa parówka, są waszyntońską specjalnością. był to więc symboliczny akt przeprowadzki obamy do stolicy. niestety obama popełnił faux-pas, pytając się przy świadkach „a co to właściwie są te half-smokes?”. bill cosby, wielki wielbiciel waszyntońskich hotdogów i jedyna osoba, która w barze chili bowl może jadać za darmo, powiedział pół żartem pół serio, że w tej sytuacji wycofuje swój głos na obamę.

ostrygi, homary i krewetki na przystawkę, kacze piersi z wiśniowym czatnejem, bażant w ziołach podany z dzikim ryżem i ciasto z jabłkami… także menu na inauguracyjny lunch na rozpoczęcie prezydentury obamy ma swoje głębsze znaczenie: są to dania skomponowane dla uczczenia 200 rocznicy narodzin abrahama lincolna, który podobno cenił sobie owoce morza, dania z dziczyzny i desery z jabłkami.

wybór obamy na prezydenta to także szansa na zrobienie mniejszych czy większych pieniędzy. ola lazar wspomina o wydaniu restauracyjnego przewodnika po hawajskich lokalach. nie przypadkowo ukazuje się on właśnie teraz. a co powiecie na lody znanej firmy ben&jerry o nazwie „yes pecan!”? część dochodu z ich sprzedaży przyznaczona jest dla organizacji common cause, a zbieżność nazwy z hasłem obamy „yes we can!” również przypadkowa nie jest.