Foodelkowe przepisy tygodnia: edycja 17

przepisy tygodnia foodelka jpgKolejne spóźnione wydanie foodelkowych przepisów tygodnia. Coraz poważniej myślę o przeniesieniu ich na poniedziałki, a może nawet na wtorki – łączenie weekendowych wyjazdów z przeglądaniem prawie dwóch tysięcy blogowych i forumowych wpisów jest trudne, poza tym warto choć w niedzielę nie mieć obowiązków.

Dlatego nie będę przedłużał, robił wstępów i podsumowań: szczerze mówiąc przepisy z tego pięknego majowego tygodnia nie układają się w jakąś spójną całość (być może wynika to tylko z pośpiechu, w jakim je zbierałem). Czy coś je łączy? Chyba tylko to, że są bardzo, bardzo inspirujące. Smacznego!

Tyle w tym tygodniu. Oby następny był mniej zabiegany, a równie smaczny! Zapraszam za tydzień. A autorzy przepisów proszeni są na stronę

Foodelkowe przepisy tygodnia: edycja 16

przepisy tygodnia foodelka jpgW poprzednich tygodniach miałem pewną trudność z wyborem wystarczającej liczby przepisów (jakoś tak się składa, że ostatnio ich liczba oscyluje wokół 14). Staram się, żeby wszystkie z nich, przynajmniej w mojej subiektywnej ocenie, miały w sobie coś, co powoduje, że są wyjątkowe.  Tym razem: wręcz przeciwnie. Jeden za drugim przepisy z blogów trafiały do wybranych, a zanim znalazły się na Foodelku musiałem poddać je kolejnej selekcji, a i tak jest ich bardzo dużo. Albo byłem głodny wybierając najciekawsze przepisy albo po prostu ten tydzień był wyjątkowo obfity jeśli chodzi o smakowitości.

Jak można było się spodziewać, kontynuowane były wątki szparagowe. Tak jak i w poprzednim tygodniu, pojawiło się mnóstwo pysznych słodkości. W dalszym ciągu dominują dania z warzyw i owoców. Liczne są rozmaite „placki”, tarty i quiche. Jest z czego wybierać, więc wybierajcie!

Jak zwykle zachęcam autorów do wklejania foodelkowego banerka, a Was do korzystania z przepisów!

foodelkowe przepisy tygodnia

przepisy tygodnia

trudno oszacować, ile przepisów pojawia się w polskim internecie w ciągu tygodnia, myślę, że jest ich przynajmniej 200, o ile nie więcej. w każdy weekend najciekawsze z nich będą publikowane jako przepisy tygodnia foodelka. to porcja inspiracji na kolejne 7 dni. wybieram przepisy głównie z blogów, ale także z serwisów i for kulinarnych. najciekawsze, najbardziej oryginalne i najładniej zilustrowane. jeśli jesteś autorem przepisu tygodnia, możesz na swoim blogu umieścić nasz znaczek.

fasola_01zaczniemy od przepisu na frijoles refritos w wersji świątecznej. prosto z meksyku. choć można już kupić gotową odsmażaną fasolę w puszkach, ale na pewno nie dorówna ona przygotowanej samodzielnie. warto zapoznać się też z papryką chiletpin, „produkowaną” w dość specyficzny sposób, a będącą integralnym składnikiem frijoles refritos w tej wersji.

o ile frijoles refritos to klasyka meksykańska, to spaghetti z ragù alla bolognese jest klasycznym daniem włoskim. i pewnie nie wybrałbym receptury na ten sos do przepisów tygodnia, gdyby nie wzmianka, że mąż autorki jest rodowitym bolończykiem. mamy więc znów przepis z samych źródeł.

i trzecia, ostatnia z klasycznych potraw (tym razem przenosimy się do rosji) to bliny. gryczane, pszenno-gryczane… można je nawet jeść na deser.

nieco bardziej „odjechany” przepis to wytrawny crème brûlée z ziemniakami i kozim serem. receptura dość skomplikowana, ale efekt może być świetny. nieco prostszym połączeniem sera z ziemniakami jest tarta z fetą i ziemniakami. w tym tygodniu jemy na ciepło, bo zimno za oknami!

kalafiorowa zupa kremodwracając naturalny porządek, dopiero teraz przejdziemy do zup. kalafiorowa zupa krem z grzankami, z dodatkiem chrzanu. z grzankami. lub… niekoniecznie z grzankami. czy można do takiej zupy podać grissini? myślę, że będą pasować (choć może niekoniecznie sezamowe). samodzielny wypiek grissini to wyższa szkoła jazdy, ale podejrzewam, że są o wiele smaczniejsze od dobrze zakonserwowanych sklepowych.

na zakończenie desery. przyznam, że nie znam się na deserach zbyt dobrze, postaram się wzmocnić kompetencje redakcji foodelka w tym zakresie. a jak się ktoś nie zna, to kupuje to, co się ciekawie nazywa lub ładnie wygląda. pijana zakonnica łączy obie te cechy. styczeń miesiącem poświątecznego odchudzania, ale jeśli pijana zakonnica przyjdzie po kolędzie, to za drzwi nie wyrzucę.