Foodelkowe przepisy tygodnia: edycja 18

przepisy tygodnia foodelka jpgMiniony tydzień kulinarna blogosfera spędziła w dużej części na przygotowywaniu najrozmaitszych dań z ciecierzycy. Chociaż lubię akcje kulinarne, to muszę powiedzieć, że wybierając na Foodelka przepisy, miałem poczucie pewnego nadmiaru. Pod koniec tygodnia większość publikowanych dań zawierała ciecierzycę, co sprawiało, że przepisy były dość monotonne. A nie jestem wrogiem ciecierzycy! Wręcz przeciwnie, hummus uwielbiam, falaflem nie gardzę…

Co poza ciecierzycą? Oczywiście szparagi. Ale także i inne dania, czasem z egzotycznymi składnikami lub pochodzące z krajów, o których kulinarnej tradycji niewiele wiemy. No i słodkości. Kiedy przygotowywałem pierwsze foodelkowe przepisy tygodnia, jakoś rzadko wybierałem do nich desery. Od kilku edycji jest ich coraz więcej. Widocznie mam taką potrzebę :-)

Przepisów jest trochę więcej, bo obejmują dłuższy czas. Od tej pory Foodelkowe przepisy tygodnia będą ukazywać się w poniedziałek lub wtorek, tak, by podsumowywać cały tydzień, włącznie z weekendem.

Uff.  20 przepisów tym razem! Zapraszam za tydzień. A autorki i autorów przepisów proszę jeszcze o wklejenie banerka.

foodelekowe przepisy tygodnia: edycja dziesiąta

przepisy tygodnia foodelka jpgjak nietrudno się zorientować, nowe notki na foodelku pojawiają się coraz rzadziej, a w tym tygodniu nie został dodany ani jeden nowy wpis. czekam na przypływ weny, samozaparcia i wolnego czasu oraz wasze wsparcie, jeśli chcecie współtworzyć ten blog, to jestem otwarty na propozycje.

ale nie znaczy to, że nie śledzę, co tam polska blogosfera pichci. przepisy tygodnia ukazują się po raz dziesiąty i nie zamierzam z publikowania tej rubryki rezygnować. autorów przepisów zachęcam do publikowania banerka (tutaj znajdziecie odpowiednie kody), a wszystkim czytelnikom polecam dania wybrane z najlepszych polskich blogów. w tym tygodniu sporo kuchni polskiej, ale i kilka bardzo egzotycznych dań z całego świata.

spotykamy się za tydzień, na kolejnej uczcie!

mazowieckie ghee

prod_183_300ze zdumienia przetarłem oczy, gdy zobaczyłem na allegro… ghee z mlekowity. i faktycznie, od niedawna producent ten oferuje na rynku produkt o nazwie „masło topione 99,8%” (moim zdaniem brzmi to trochę jak serek topiony). zapewne do oryginalnego ghee mu trochę brakuje, nie jest bowiem produkowane z mleka bawolego, ale i tak jest to dobra wiadomość dla fanów kuchni hinduskiej, gdzie ghee jest jednym z podstawowych tłuszczy. szkoda tylko, że kompletnie nie wiadomo, gdzie kupić „mazowieckie ghee”. cena jest niewygórowana, ale z drugiej strony kilogramowe opakowanie to nie najlepszy pomysł dla kogoś, kto owszem, lubi pogotować po indyjsku, ale nie zużywa dużych ilości składników każdego miesiąca. wygląda na to, że masło topione przeznaczone jest raczej na rynek gastronomiczny.

ciekaw jestem, gdzie można kupić ten specjał i jak się ma do oryginału (tutaj spora tabelka porównująca różne ghee). mam nadzieję, że jest bardziej podobny niż „mozarella” z mlekowity do mozarelli włoskiej. jeśli gdzieś traficie na polskie ghee, dajcie znać!

hello, namaste, salam alejkum, sasrikal

“…welcome back to another cooking session with your vah chef…” tak zaczyna swoje przepisy wideo sanjay thumma. mój osobisty hinduski guru gotowania.

cm-capture-6właściwie to nie wiem, dlaczego zaufałem akurat jego przepisom, których dziesiątki można znaleźć na youtube lub na stronie vahrehvah.com. może chodzi o jego ekspresję, może o specyficzny akcent, może autentyczną pasję jaką wkłada w przekazywanie tajników hinduskiej kuchni? gdy zaczynałem gotować według jego przepisów, nie wiedziałem o tym, jakie ma wykształcenie, w jakich restauracjach pracował i co osiągnął (a wygląda na to, że gotował dla głów państw z całego świata). widziałem radość z tworzenia, jaką przekazuje w swoich filmach.

w sieci znajdziecie wiele materiałów wideo dotyczących kuchni hinduskiej (sprawdźcie choćby stronę show me the curry). ale nawet jeśli czasem zdradzę vah-chefa, jak to zrobiłem, gdy szukałem najlepszego przepisu na murgh makahni, to zawsze oglądam wersję vah chiefa. choćby po to, by wprawić się w dobry nastrój.

kuchnia hinduska przeżywa ostatnio dobry okres i zwiększa swoją popularność także w polsce. w samej warszawie jest już kilkanaście lokali serwujących rozmaite curry, kormy, sizzlery i pyszne jogurtowe napoje. potrawy te, poza może daniami z pieca tandoori, są nietrudne do przygotowania w domu, większość składników dostępna jest w sklepach kuchnie świata, nie mówiąc już o bogatej ofercie sklepów internetowych, takich jak masala. kolendra, chilli, kurkuma, kmin rzymski, cynamon… oglądając vah chefa można poczuć ich zapach. i w tym chyba jego sekret.