foodelkowe przepisy tygodnia: edycja 15

przepisy tygodnia foodelka jpgCiepło! Ciepło działa już nie tylko na nas, ale powoli zaczyna działać i na to, co jemy. Możemy powoli żegnać się z puszkami, mrożonkami i słoikami. Szparagi rozpoczynają długi szereg wiosennych nowalijek. Czeka nas lepsza (moim, ale chyba nie odosobnionym zdaniem) pora roku. Mam nadzieję, że kulinarna inwencja nie ograniczy się tylko do rozpalenia grilla i upieczenia na nim kiełbasy i skonsumowanie jej po uprzednim wytarzaniu w kiepskiej jakości ketchupie.

Foodelek jak zwykle będzie pomagał w rozszerzaniu kulinarnych horyzontów. W tym tygodniu było dość trudno wybrać spośród przepisów publikowanych na coraz liczniejszych blogach kulinarnych te najlepsze: bardzo wiele pomysłów kulinarnych zasługiwało na uwagę. Ale wybrać było trzeba i oto 14 najciekawszych receptur w 15 edycji foodelkowych przepisów tygodnia. Tym razem wyjątkowo dużo deserów i o dziwo kompletny brak dań mięsnych.

Kolejna edycja (pomajówkowa, więc pewnie pojawią się żeberka, steki i szaszłyki z grilla, liczę na to!) za tydzień. Jeśli Twój przepis został wymieniony powyżej, wklej banerek Foodelka na swojego bloga. Jeśli potrzebujesz więcej inspiracji, zapraszam na Fotoffi (tylko załóż śliniak!). A jeśli inspiracji jest w sam raz, ugotuj coś z naszych propozycji!

foodelkowe przepisy tygodnia: edycja trzecia

przepisy tygodnia foodelka jpgprzepisy tygodnia, edycja trzecia, bezkrewetkowa, jak obiecałem tydzień temu. czyli najciekawsze, najsmaczniejsze i najładniejsze przepisy znalezione na blogach i forach kulinarnach. tak, najładniejsze także. udane zdjęcia to połowa drogi do przepisów tygodnia: nie jestem w stanie przyrządzić nawet części zebranych tu potraw, muszę ufać temu, co widzę na zdjęciach.

maple_pecan_granola_1zaczniemy od śniadania. mamy coś wyjątkowo pysznego: podajemy granolę klonową z orzechami pekan. można z mlekiem, choć ja chyba bym nie wytrzymał i zjadł bez mleka. nie jest to zapewne śniadanko ekonomiczne (zarówno syrop klonowy, jak i orzechy pekan są dość drogie), ale wydaje mi się odrobinę smaczniejsze od owsianki. taką większą odrobinę.

risotto_z_gruszka01na obiad przenieśmy się do włoch. solidne danie główne: ossobucco, opisane w dwóch wpisach (pierwszy i drugi) na blogu pornokaszanka. autor sugeruje podawanie z risotto milanese, ale risi e bisi też będzie pasować. inne risotto, z gruszką, serem kozim i imbirem chyba bardziej zasługuje na podanie jako oddzielne danie. do tego sałata, grissini rubata… ok. mamy też prostsze propozycję na obiad. pozostając w kręgu kuchni włoskiej: tagliatelle z pesto pietruszkowo-orzechowym (wkradły się krewetki, trudno, możecie zrobić z kurczakiem). za mało pracochłonne? to przygotujcie tagliatelle samodzielnie. lub oriecchiette.

i na uroczystą kolację: klasyczne bliny z kawiorem. a skoro jesteśmy przy kawiorze, to polecam zapoznanie się z przepisem na udaną randkę. przez żołądek do serca, przez kuchnię do sypialni… tanio nie jest, ale to przecież randka! możecie też zabłysnąć restauracyjnym sznytem i podać cielęcinę z szynką serrano

racuchymeksykpe1widać wyraźnie, że w trzecim tygodniu ostatecznie pozbyliśmy się poświątecznego przejedzenia i przesłodzenia. stąd też multum propozycji deserowych. zacznę jednak od wypieku wytrawnego, a właściwie pikantnego. palmiery z tahiną i ostrą papryką, dla mnie zaskakujące połączenie. a teraz już ciasta. z licznych mufinkowych propozycji (prawdziwe muffinowe bombardowanie przeżywamy w ten weekend, odłamki będę zbierać przez kolejne 7 dni) jedna: muffiny z granatami i migdałami. galletes sucrees: arabskie ciasteczka z mąki razowej i bakalii, to kolejna propozycja. bardziej tradycyjne serowe pączki. meksykańskie racuszki z cynamonem (piękne zdjęcie możecie podziwiać obok). jest z czego wybierać.

ps. jeśli to właśnie ty jesteś autorem/autorką jednego z publikowanych tu przepisów, wstaw nasz banerek do notki z tym przepisem. to bardzo proste. dzięki!

ślimaczy kawior: kwintesencja slow food?

pisząc o rozmaitych potrawach, czy składnikach, które wydają mi się niezwykłe, zawsze mam obawę przed kompromitacją. odkrywam tu rozmaite tatsoi, a być może wszyscy czytelnicy tego bloga od dawna uczynili z tej rośliny podstawowy składnik sałatek? i tylko ja odkrywam amerykę po raz kolejny?

kawiortym razem wątpliwości nie mam. nie przypuszczam byście codziennie chrupali kanapki z kawiorem ze ślimaków. ślimaczy kawior jest produkcji rodzimej, jeśli nie uwzględnimy faktu, że jest on dziełem ślimaków pochodzących z afryki. jak twierdzi na swojej stronie hodowca, ma on „smak o niepowtarzalnej nucie leśnego deszczu z grzybowo dębowym posmakiem, przeplatający się zapachem i aromatem naturalnych ekologicznych lasów regionu warmii i mazur”. przydatnej wiedzy kulinarnej ciąg dalszy: ślimaczy kawior potrzebuje towarzystwa żytniego chleba i śmietany, nie toleruje natomiast srebrnych sztućców.

przyjemność (trochę, ale tylko trochę, zawahałem się pisząc to słowo) jedzenia ślimaczych jajeczek nie należy do najtańszych, porcja kawioru kosztuje 40 euro. jeśli ktoś chce oszczędzić, może zakupić ślimaki i zacząć własną hodowle. jak podano na stronie: „ślimaki po prostu nie potrzebują olbrzymich powierzchni“. w dodatku są obojnakami i nie trzeba dobierać ich w pary. pomyślcie, o ile to łatwiejsze niż hodowla strusi albo kangurów!