Foodelkowe przepisy tygodnia: edycja 18

przepisy tygodnia foodelka jpgMiniony tydzień kulinarna blogosfera spędziła w dużej części na przygotowywaniu najrozmaitszych dań z ciecierzycy. Chociaż lubię akcje kulinarne, to muszę powiedzieć, że wybierając na Foodelka przepisy, miałem poczucie pewnego nadmiaru. Pod koniec tygodnia większość publikowanych dań zawierała ciecierzycę, co sprawiało, że przepisy były dość monotonne. A nie jestem wrogiem ciecierzycy! Wręcz przeciwnie, hummus uwielbiam, falaflem nie gardzę…

Co poza ciecierzycą? Oczywiście szparagi. Ale także i inne dania, czasem z egzotycznymi składnikami lub pochodzące z krajów, o których kulinarnej tradycji niewiele wiemy. No i słodkości. Kiedy przygotowywałem pierwsze foodelkowe przepisy tygodnia, jakoś rzadko wybierałem do nich desery. Od kilku edycji jest ich coraz więcej. Widocznie mam taką potrzebę :-)

Przepisów jest trochę więcej, bo obejmują dłuższy czas. Od tej pory Foodelkowe przepisy tygodnia będą ukazywać się w poniedziałek lub wtorek, tak, by podsumowywać cały tydzień, włącznie z weekendem.

Uff.  20 przepisów tym razem! Zapraszam za tydzień. A autorki i autorów przepisów proszę jeszcze o wklejenie banerka.

jamie ma swój magazine

jamie magazinejamie oliver jest niestrudzony. dopiero co pisałem o jego nowym pomyśle na lokale będące połączeniem sklepu z barem i szkółką kulinarną, a już jamie wyskakuje z czymś nowym. tym razem jest to magazyn kulinarny „jamie magazine. odważny ruch, otwierać nowe pismo w ciężkich czasach (ptaszki ćwierkają, że amerykańskie pismo „gourmet magazine” może zostać zamknięte z powodu spadku przychodów z reklamy).

cóż więc oferuje nam jamie? bardzo dużo przepisów (w pierwszym numerze jest ich ponad 100), ale także opisy lokalnych półproduktów, recenzje restauracji oraz kulinarno-turystyczną relację z wycieczki do sztokholmu. wszystko to opisane w prosty sposób (grupą docelową pisma są bardziej „niedzielni kucharze” niż szefowie kuchni) i zilustrowane świetnej jakości zdjęciami. niestety, „jamie magazine” wychodzi tylko w wielkiej brytanii, ale może pojawi się też w empikach?

na pocieszenie: można poprzeglądać spory fragment pierwszego numeru pisma w serwisie issuu. zachęcam!

zrób to sam: jamie oliver

(cc) really short

(cc) really short

james oliver jest niestrudzony. pisze, organizuje, kręci programy kulinarne, występuje w reklamach, ojcuje kolejnym dzieciom, a co pewien czas otwiera jakąś knajpkę. lub kilka. jego sieć restauracji „fifteen” albo wystarczająco dobrze kręci się bez bezpośredniego nadzoru szefa albo mu się po prostu znudziła: dość, że wpadł na następny pomysł, jeszcze bardziej oryginalny.

już w następnym miesiącu jamie uruchamia sieć… no właśnie, tu brakuje słowa. skleporestauracji? restauracjosklepów? będą to miejsca, gdzie nie tylko możesz kupić różnorodne produkty spożywcze, ale także, pod okiem profesjonalnych kucharzy, coś z nich samodzielnie ugotować. jak podaje evening standard, sieć lokali jamiego olivera ma nosić nazwę “recipease”.

głupie? genialne? na pewno pomysłowe. ja bym pewnie nie odnalazł wielkiej przyjemności w gotowaniu pod czymiś okiem (“zamieszaj!”, “dolej tego soku!”, “jak [...] smażysz [...] [...]!”), ale osoby bardziej potulne i skłonne do nauki, pewnie skorzystają. ciekawe, czy coś takiego przyjęłoby się w polsce. na razie cieszymy się, że w większości sklepów panie nie sarkają na prośby o pokrojenie wędlin na plasterki. jeszcze 20 lat temu nie było to takie oczywiste (nie było też wędlin). może za jakiś czas, ktoś kto będzie miał ambicję zostania adamem słodowym polskiej gastronomii uruchomi sieć sklepów o nazwie „sam se gotuj”?