Smak dzieciństwa po włosku
Na życzenie Krokodyl dziś będzie o smakach dzieciństwa po włosku czyli o La nonna La cucina La vita autorstwa Larissy Bertonasco. Od razu trzeba przyznać, że czyta się tą książkę z prawdziwą przyjemnością, bowiem La nonna… przede wszystkim jest kulinarną podróżą do szczęśliwych lat dzieciństwa, które Larissie kojarzą się z wakacjami u włoskiej babci Marii, mieszającej w niewielkiej miejscowości Finale Ligure. Nie trzeba być Proustem, by wiedzieć jak niesamowitą moc ma jedzenie jeśli chodzi o przywoływanie wspomnień. I książka Larissy Bertonasco jest właśnie owym wspomnieniom podporządkowana. Autorka przywołuje obrazy i smaki z przeszłości, a także opowieści Nonny – i w krótkich, intymnych opowieściach wprowadza nas w życie swojej rodziny, historię Finale i jego mieszkańców i, oczywiście, tradycje kulinarne Ligurii. Po każdej opowieści podaje kilka przypisów, które z wcześniej opisanymi wspomnieniami się wiążą.
A przepisy są po prostu cudownie proste. Biedne jedzenie prostych ludzi, ale co z tego, że biedne skoro takie pyszne. Potrawą typową, wręcz narodową jest pesto. Najprostsze pesto “ze składników, które u nas rosną i które wcześniej nic nie kosztowały”, czyli bazylii, orzeszków piniowych i oliwy. Najważniejszą zasadą jest użycie produktów najwyższej jakości, a najlepiej z własnego ogródka. Czytając przepisy znów ma się wrażenie pewnej nieoficjalności i swobody. W niewielu
książkach przecież przy podawaniu składników używa się takich określeń, jak “trochę”, “sporo” czy “garść”. I może gdzie indziej byłoby to denerwujące, ale La nonnie to pasuje.
Strona graficzna tej książki to osobna sprawa. Zamiast zdjęć proponowanych dań, odnajdziemy tam ciekawe rysunki (również autorstwa Larissy Bertonasco), przedstawiające osoby i potrawy opisywane w tekście i nie tylko. Nie znam się za bardzo na ilustratorstwie, więc pozwolę sobię po prostu pokazać wam kilka obrazków. Mam nadzieję, że się wam spodobają i sięgniecie po tą arcyciekawą książkę przy okazji.


La nonna La cucina La Vita
Larissa Bertonasco
Wydawnictwo Propaganda, 2007
PS. Jeśli kogoś zainteresowały prezentowane ilustracje, powinien dowiedzić stronę autorki, gdzie można obejrzeć ich znacznie więcej.


zemfiroczka napisał(a) 04 kwietnia o 18:09
Marzy mi się ta kniga
Juz ją kartkowałam kiedyś w księgarnii i reczywiście fajna jest
Krokodyl napisał(a) 04 kwietnia o 19:36
uwielbiam. Przepisy – taakie proste i ciekawe. I te rysunki. I klimat. I rozczula, że książkę przygotowywała wnuczka, a z kulinarnej ksiązki wyraźnie wyłania sie postac jej babci. Dziekuję
Warto namawiac do spróbowania tej pysznej lektury.
))
Pozdrawiam
P.S. Może inni podaliby ten swój najbardziej ulubiony tytuł?
Anna Iwaszkiewicz napisał(a) 04 kwietnia o 22:10
Ano właśnie, “La nonna…” przypomniała mi inną smakowitą i bardzo osobistą książkę, “Dziennik toskański” Tessy Capponi-Borawskiej… też pewnie kiedyś o niej napiszę
Pomysł z podawaniem ulubionych książek jest dobry, choć ja miałabym problem ze wskazaniem jednej
zefiryna napisał(a) 06 kwietnia o 15:19
jestem zachęcona
Krokodyl napisał(a) 07 kwietnia o 21:14
W tym problemie caly sęk.
)