włoszczyzna dla włochów!

(cc) Jack Versloot | http://www.flickr.com/photos/jackversloot/
śmierć mahmuta aygüna, pomysłodawcy döner kebaba, to – jak się okazało – tylko pierwsza fatalna wiadomość dla fanów baraniny (kurczaka) w picie. władze uroczego toskańskiego miasteczka lukka zabroniły otwierania nowych punktów z kebabem w centrum miasta. zakaz dotyczy także innych rodzajów „fast foodów”, w tym także… pizzy. w zamian turystom mają być serwowane lokalne toskańskie przysmaki.
wszelkie tego typu decyzje budzą u mnie odruchowy odruch sprzeciwu, choć z drugiej strony wizja piazza dell’anfiteatro zastawionego budkami z kebabem i hot-dogami też przyprawia o ciarki. lukka to prawdziwa perełka nienaruszonej architektury średniowiecznej i renesansowej. może da się ją zwiedzać na kebabowym głodzie? w dodatku przepisy wprowadzone w lucce są dość łagodne, dotyczą bowiem jedynie bardzo ograniczonego obszaru miasta, a lokale już działające będą mogły nadal sprzedawać takie potrawy, jakie chcą.
można by na tym poprzestać, gdyby nie kolejne wydarzenia. podobne zakazy szykuje również mediolan. i tu już wyraźnie czuć smrodek ksenofobicznej polityki. politycy, nie tylko lokalnego szczebla, związani z ligą północną (organizacja dążąca do formalnego podziału włoch na północ i południe) prześcigają się w kuriozalnych wypowiedziach. pomiędzy rozważaniami, czy kuchnię francuską dopuścić („tak”) i czy dopuścić kuchnię sycylijską („nie, zbyt duży wpływ kuchni… arabskiej”) padają pseudopatriotyczne deklaracje o zachowaniu ananasowego dziewictwa czy kebabowej czystości. padają też argumenty o tym, że w budkach z kebabami pracownicy pracują ciężej, co jest niesprawiedliwą konkurencją dla włochów.
autorzy artykułu w timesie przypominają, że pomidory, z których kuchnia włoska słynie, są przecież pochodzenia południoamerykańskiego, zaś makarony pochodzą prawdopodobnie z chin (mediolańskie risotto też zawdzięczamy poniekąd chińczykom). pozostaje mieć nadzieję, że włosi o tym nie zapomną. i że inne kraje nie pójdą ich śladem. bo ja bardzo lubię kuchnię włoską. nie chciałbym mieć do najbliższej włoskiej restauracji 1000 km.


Co o tym myślisz? Napisz!