inauguracyjny lunch obamy: przepisy

content-luncheon-lincolnchinapisałem już na foodelku o kulinarnych aspektach prezydentury obamy, która zostanie dziś zainaugurowana w waszyngtonie. im bliżej tego wydarzenia, tym więcej się dowiadujemy. pozakulinarne tematy dobrze opisuje artykuł w serwisie gazeta.pl, jednak nic nie napisano tam o uroczystym lunchu (czy, jak piszą amerykanie: „luncheonie”). tymczasem wiemy nie tylko, co zostanie podane na porcelanowej zastawie, przygotowanej specjalnie na tę okazję, ale znamy również przepisy na wszystkie dania! kliknij i pobierz. ugotuj i zjedz z obamą!

jak wynika z lektury receptur, są to dania odświętne, ale i proste zarazem, nawiązujące mocno do amerykańskiej tradycji. potrawka z owoców morza z homarami, krewetkami i przegrzebkami jest niewątpliwie w polskich warunkach luksusem. jak jednak pisałem tydzień temu, homary przewidziały kryzys – ich ceny drastycznie spadły. zresztą autorzy przepisów podpowiadają, że można wykorzystać inne, tańsze owoce morza. zapewne użycie mrożonej mieszanki nie da równie dobrego efektu, ale jak się nie ma co się lubi… podobnym zaleceniem opatrzono przepis na bażanta, którego można zastąpić recesyjnym kurczakiem. patriotyczni amerykanie do wszystkich dań serwują kalifornijskie wina.

w jakiś sposób zaciekawił mnie fakt, że specjalny komitet amerykańskiego parlamentu publikuje przepisy kulinarne (i nie tylko: na stronie znaleźć można wiele innych szczegółów lunchu). można zresztą znaleźć w sieci także menu i receptury z uroczystości inauguracyjnych poprzednich prezydentów. to nie jest wyjątek. oto senacka grochówka, serwowana w parlamentarnej restauracji. przepis opublikowany przez senat. a co pozostało po naszych politykach? dieta kwaśniewskiego? tymczasem z wypowiedzi członków komitetu organizacyjnego wynika, że to właśnie strona z menu lunchowym jest najczęściej odwiedzaną częścią witryny poświęconej uroczystościom.

wracając do obamy i kulinariów: jak już pisałem, obama wystąpił kiedyś w programie telewizyjnym, poświęconym recenzjom restauracyjnym. ale jak to polityk: był zbyt wygadany i przyćmił pozostałych gości, odcinka nie wyemitowano. teraz jednak zdjęto go z półek i udostępniono (kliknijcie w „recommended by barack obama” po prawej stronie. obama z rodziną pokazał się również w programie „60 minutes”, opowiadając o swoich umiejętnościach kulinarnych (jak twierdzi, umie gotować potrawy kuchni hinduskiej i chińskiej). i podaje przepis – mało wyrafinowany – na sałatkę z tuńczyka.

  • Barrack Obama, Superstar – Zjedz Coś napisał(a) 20 stycznia o 10:50

    [...] wpis Marcina na foodelku na temat kulinarnych przypodobań Obamy, przypomniała mi się notka prasowa którą przeczytałem o tym jak żona Obamy świętowała [...]

  • jędrek napisał(a) 20 stycznia o 11:44

    Zawsze myslalem ze dieta Kwasniewskiego tak sie nazywa po dr Kwasniewskim…

  • Marcin Jagodziński napisał(a) 20 stycznia o 14:16

    hmm… chodziło mi o słynną zupę.

  • monika napisał(a) 20 stycznia o 16:59

    jedrek ma racje ta slynna zupa pochodzi z diety dr kwasniewskiego

  • Marcin Jagodziński napisał(a) 20 stycznia o 17:06

    chodzi mi o to: http://www1.plus.pl/rozrywka_i_informacje/kp/kuchnia/dieta.jsp?id=53309 (nawet sprzedawano mieszankę o nazwie „zupa prezydencka”: http://fff.to/kwachu )

  • Marcin Jagodziński napisał(a) 20 stycznia o 17:13

    dieta „dr Kwaśniewskiego” to dieta zalecająca smażenie na smalcu, boczek itp przysmaki (w celu odchudzenia). natomiast zupa kapuściana pochodzi z diety „prawie-mgr Kwaśniewskiego” i o nią mi chodziło.

  • cobyl napisał(a) 20 stycznia o 20:25

    Co pozostało po naszych politykach? Cóż, może menu w la Boheme? http://www.gotujmy.pl/menu-z-balu-prezydenckiego,artykuly,1172.html ;)

  • Ola napisał(a) 21 stycznia o 10:02

    bodajże podczas wizyty snicolasa sarcozy w polsce obiad przygotowywał pascal brodnicki. ale nie pamiętam niestety czy menu zostało upublicznione czy na zawsze pozsotanie tajmnica między prezydentami i kucharzem.

  • Marcin Jagodziński napisał(a) 21 stycznia o 10:03

    menu to jedno, to często dość jest publikowane, ale kompletne receptury to co innego.

  • Ola napisał(a) 21 stycznia o 13:30

    oczywiście, że tak, ale już samo menu może dać do myślenia.

    a co do receptur to jakoś im nie ufam i zawsze podchodzę do niech z dużym dystansem. jakoś nie chce mi się nigdy wierzyć że szefowie kuchni są w stanie zdradzić swoje tajemnice w 100%. może w tym przypadku jest inaczej.. niestety już kilka razy, odeszłam od własnej radosnej twórczości w kuchni, skuszona ciekawymi daniami przygotowanymi przez gwaizdy szklanego ekaranu i mimo trzymania się przepisów (co jest dla mnie bardzo trudne) , za każdym razem coś nie wychodziło – a to smak nei taki jak sobie wyobrażałam,a to konsystencja nnie taka, albo w ogóle wychodziło “z czym do ludzi!?”