rodzynek, ale zbyt suchy

rodzynek.tvczy przepis w wersji wideo jest lepszy niż w wersji pisanej tylko dzięki swojej formie? niektórzy wierzą w to święcie. dowodem są kolejne strony, prezentujące wideoprzepisy. właśnie trafiłem na rodzynek.tv, elegancki serwis związany z magazynem trendy, na którym możecie obejrzeć kilkadziesiąt filmików, pokazujących proces przygotowywania rozmaitych potraw.

serwis jest ładny, potrawy są różnorodne, a jednak nie sądzę, żeby do niego wrócił w najbliższej przyszłości. dlaczego?

pierwszy powód, to niedoróbki techniczne. strona jest niewygodna. do przepisów nie można zrobić nawet odnośnika, jeśli więc chcemy pokazać komuś, że znaleźliśmy coś smacznego, nie mamy jak tego zrobić (nie ma też mowy o wklejaniu filmów w inne strony, tak jak filmów z youtube). sama jakość wideo jest bardzo dobra, ale niestety, przynajmniej na moim łączu, odtwarzanie nie jest do końca płynne. sam odtwarzacz pokazuje materiał tylko od początku do końca, nie ma nawet możliwości zatrzymania obrazu na chwilę. obok filmu pokazywana jest lista składników. i co z tego, skoro nie można jej przekopiować?

same filmy przygotowane są… szukam właściwego słowa i nie mogę znaleźć. półprofesjonalnie. duża część to filmy instruktażowe. monotonnym głosem lektorka wymienia kolejne składniki, które prezentowane są na ekranie (zobaczcie dział “smacznie i zdrowo”). nie jestem pewien, czy to w ogóle żywa osoba i czy to film, czy slajdy. potem potrawa jest przygotowywana przez „ręce, które gotują”. widać dłonie osoby przygotowującej posiłek, ten sam monotonny głos z offu objaśnia to, co i tak widzimy… siedzę, patrzę, czuję się jak na nudnej lekcji. a to miała być telewizja dla „pasjonatów kuchni”.

na szczęście są też filmy, które toczą nie przypominają prezentacji w powerpoincie i te bardziej polecam. tu też nie wszystko poszło dobrze. film o gotowaniu makaronu, zaczyna się tak “aby ugotować należycie makaron eeeee należy zastosować takie trzy a właściwie jedną zasadę chodzi o to…“. ale już przepisy w dziale „Nia ma jak Chef” (pisownia oryginalna) prezentowane przez dariusza mikołajczaka, dają się oglądać z przyjemnością.

serwis jest w wersji beta i miejmy nadzieję, że rozwinie się. kluczem będzie znalezienie prawdziwych telewizyjnych osobowości. w telewizji kulinarnej nie chodzi o to, żeby zaprezentować przez kilka sekund każdy składnik i odczytać jego nazwę, a potem zamiast „posiekać marchewkę” pokazać rękę siekającą marchewkę (i objaśnić: „siekamy marchewkę”). trzeba pokazać, że gotowanie jest fajne. że cieszy ono prowadzącego program. mój ulubiony vah chef robi to doskonale. choć jakość programu jest przecież o wiele gorsza, jakie to ma znaczenie, skoro po obejrzeniu od razu chce się lecieć do kuchni i ciasto na naany zagniatać? albo zobaczcie julię child i rodzinkę kurczaków w wideo znalezionym przez olę. pasja, zaangażowanie, show: tego oczekuję od telewizji. także internetowej.

Co o tym myślisz? Napisz!