zrób to sam: jamie oliver
james oliver jest niestrudzony. pisze, organizuje, kręci programy kulinarne, występuje w reklamach, ojcuje kolejnym dzieciom, a co pewien czas otwiera jakąś knajpkę. lub kilka. jego sieć restauracji „fifteen” albo wystarczająco dobrze kręci się bez bezpośredniego nadzoru szefa albo mu się po prostu znudziła: dość, że wpadł na następny pomysł, jeszcze bardziej oryginalny.
już w następnym miesiącu jamie uruchamia sieć… no właśnie, tu brakuje słowa. skleporestauracji? restauracjosklepów? będą to miejsca, gdzie nie tylko możesz kupić różnorodne produkty spożywcze, ale także, pod okiem profesjonalnych kucharzy, coś z nich samodzielnie ugotować. jak podaje evening standard, sieć lokali jamiego olivera ma nosić nazwę “recipease”.
głupie? genialne? na pewno pomysłowe. ja bym pewnie nie odnalazł wielkiej przyjemności w gotowaniu pod czymiś okiem (“zamieszaj!”, “dolej tego soku!”, “jak [...] smażysz [...] [...]!”), ale osoby bardziej potulne i skłonne do nauki, pewnie skorzystają. ciekawe, czy coś takiego przyjęłoby się w polsce. na razie cieszymy się, że w większości sklepów panie nie sarkają na prośby o pokrojenie wędlin na plasterki. jeszcze 20 lat temu nie było to takie oczywiste (nie było też wędlin). może za jakiś czas, ktoś kto będzie miał ambicję zostania adamem słodowym polskiej gastronomii uruchomi sieć sklepów o nazwie „sam se gotuj”?



Zuzanka napisał(a) 12 stycznia o 19:44
To nie jest takie głupie, bo całkiem fajnie się z kimś gotuje (oczywiście zakładając, że nie odbywa się to na zasadzie “no jak ty [ ] mieszasz, [ ]“), zwłaszcza rzeczy “na czuja” (typu “weź tyle mąki, ile trzeba do zagniecenia ciasta).
Magda Borowik napisał(a) 12 stycznia o 20:19
czy to jest monetyzowanie gastroseksualnosci?
olia napisał(a) 13 stycznia o 09:14
stworzył też magazyn kulinarny http://www.jamieoliver.com/magazine
Tomasz Greber napisał(a) 21 stycznia o 07:58
Co do sleporestauracji, jest to ciekawa sprawa, tuz obok mnie (tam gdzie mieszkam, czyli w Sydney, Potts Point) jest bardzo mile miejsce zwane Fratelli Fresh, polaczenie wlasnie sklepu z restauracja – jak dla mnie to swietny pomysl.
ps. dopiero odkrylem foodelka i na twarzy mojej zawidnial usmiech
jamie ma swój magazine | foodelek napisał(a) 04 lutego o 20:50
[...] oliver jest niestrudzony. dopiero co pisałem o jego nowym pomyśle na lokale będące połączeniem sklepu z barem i szkółką kulinarną, a już jamie wyskakuje z czymś nowym. tym razem jest to magazyn kulinarny „jamie magazine”. [...]