1500 fanów Foodelka na Facebooku

Mamy już 1500 fanów na Facebooku! Dołącz do nas (a jeśli już jesz z naszej miseczki, zaproś do niej swoich znajomych)!

Przenosimy się na Facebooka!

Publikujemy przepisy dnia, codziennie na Facebooku, zostańcie naszymi fanami!

Foodelek – przepis dnia on Facebook

Foodelkowe przepisy tygodnia: edycja 20

przepisy tygodnia foodelka jpgTaka mała rocznica,
mam nadzieję,  że będzie ich więcej :)

Na początek chciałam zeznać, że nie wszystkich Foodelkowych “laureatów” z ubiegłego tygodnia udało mi się powiadomić o wybraniu ich przepisów. Miałam problem z powiadomieniem właścicieli niektórych blogów na Blox’ie – komentarzy pod postami nie mogą zostawiać osoby nie mające tam konta. Mam nadzieję, że z czasem to się zmieni, a właściwie to, że blogerzy zmienią ustawienia :)

Bardzo dużo się teraz na blogach dzieje, nastąpił istny wysyp kotletów ciekawych, serników maści wszelakiej i nie zrobię żadnego tylko dlatego, że nie mogę się zdacydować który wspanialszy. Dużo też potraw o tajemniczo brzmiących nazwach i mają coś wspólnego z tajemniczymi kobietami – nie sposób się im oprzeć. Trwa jeszcze Festiwal kuchni żydowskiej, można się już zbroić do Święta Kapusty i Festiwalu Dyni, a ja nie mogę się doczekać tych wszystkich pyszności!

  • Bułeczki-koniczynki maślane – na niedzielne śniadanie, albo efektowny początek wystawnego obiadu, może jako dodatek do zupy-kremu.
  • Sałatka warzywna z kurczakiem w połówkach cytryn – znana sałatka podana w nowy sposób, idealna na przystawkę.
  • Trójkąty z oscypkiem i suszonymi pomidorami – czy trzeba coś dodawać, poza: “dopiszcie ciasto francuskie do listy zakupów”?.
  • Risotto z tuńczykiem, kaparami i szpinakiem – trochę za gęste dla risottowych ortodoksów, ale bardzo oryginalne, przepis autorski .
  • Suflet ziemniaczany – podany tak, że nawet się go nie boję, jakoś tak mu z oczu patrzy, jakby nie wiedział, że suflety, to wyższa szkoła jazdy.
  • Kotopoulo stifado – pod tą tajemniczą nazwą kryje się przepis na udka kurczaka w pomidorowo-winnym sosie, wszyscy teraz dodają link do zakładki “do wypróbowania”, u mnie już jest :)
  • Świstuny - esencja polskiej oszczedności, czyli co pysznego zrobić ze skrawkami ciasta pierogowego. Wspaniały pomysł na dodatek do tych wszystkich rozgrzewających, jesiennych dań jednogarnkowych, chociaż założę się, że i z łyżką dobrej, kwaśnej śmietany będą znakomite.
  • Sos cebulowy – szybki, prosty, uniwersalny, cebulowy :) , niby stary, ale czy ktoś go kiedyś jadł? Z prostym daniem będzie deską ratunku dla zapracowanych, ale w odpowiednim towarzystwie może stworzyć wykwintny posiłek.
  • Ta`amiyya (falafel) z cukinią i chlebki pitta – egipskie kotlety z ciecierzycy i bobu, trochę egzotyki dobrze zrobi nam wszystkim w tym tygodniu.
  • Kotlety drobiowe z marchewką – niby takie oczywiste, ale czy na pewno?
  • Tarta z porem i pieczarkami – muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie jadłam takiego połączenia, ale po przemyśleniu sprawy dochodzę do przekonania, że to był wielki błąd, który trzeba czym prędzej naprawić!
  • Marynowana makrela smażona – za mało ryb jemy! Makrela wg przepisu Lisiczki to jest RYBA, czy na zimno, czy na ciepło z ziemniakami do obiadu.Tylko proszę się nie wykłucać, że “przecież u nas tilapia co piątek”, bo to nie ryba, tylko najprostsza droga do świacenia w ciemności! No dobrze, wydało się, zwyczajnie się martwię, że jak już wrócę do mojego rodzinnego miasta, to nie licząc mrożonego dorsza i “czegoś” w markecie, to bezrybie będzie ;)
  • Ziemniaki z ogniska – czasem na najbardziej oczywistą odpowiedź najtrudniej wpaść. Teraz chyba najlepsza na nie pora.
  • Brownies z białą czekoladą i pomarańczami – tego jeszcze nie grali, a powinni byli :)
  • Staroceske Trdlenik/węgierskie Kürtöskalács – przepis na drożdżowy przysmak ze szczyptą Pragi.
  • Kruche babeczki z budyniem – baaardzo eleganckie, jeszcze gdyby się je podawało na łyżce jakiegoś sosu, żeby nie uciekały po talerzu przed widelcemmmmmm, muszą być wspaniałe!
  • Jabłka w fartuszkach – pieczone jabłka kochają wszyscy, ale jabłka + kruche ciasto?! Toż to prawie grzech, więc proszę nie nadużywać :)

Autorów Foodelkowych przepisów tygodnia zapraszam do pobrania i zamieszczenia u siebie naszego banera. Jeśli znajdziecie jakiś nowy obiecujący blog o jedzeniu, to bądźcie tak mili i przyślijcie mi informację – mój adres e-mail znajdziecie u mnie, na górze po prawej. Dziekuję i do przyszłego tygodnia :)

Foodelkowe przepisy tygodnia: edycja 19

przepisy tygodnia foodelka jpg

Wkoło wszystko szykuje się do spania, ale Foodelek się przebudził. Podczas gdy Marcin jest zajęty Foodelkowe przepisy tygodnia poprowadzę ja, Olasz. Wiem, że jego zastąpić się nie da, proszę się nie martwić, to rozwiązanie jest tylko chwilowe, wszyscy mamy nadzieję, że niedługo Marcin wróci :)

W tym tygodniu zestawienie będzie bardzo subiektywne – siedzę w fotelu, pod kocem, piję gorącą Inkę z mlekiem, udaję, że nie słyszę podmuchów wiatru za oknem i czekam na wiosnę. O zimie nie wspominam celowo – obiecałam sobie, że w tym razem ją zignoruję.

Będzie to zestawienie miało też trochę poślizgu w stosunku do dat zamieszczenia przepisów – chcialiśmy z Marcinem upewnić się, że wszystko zrobiłam jak należy i poprawić ewentualne błędy i niedociągnięcia. Chyba się udało :)

Mamy jesień, nie ma co ukrywać, bo nie ma jak tego ukryć. No i po co? Są rzeczy na których kolej wpływu się nie ma, więc lepiej zaakceptować, pokochać i wyciągnąć z sytuacji ile się tylko da. Jesień przynosi ze sobą różnorodność sezonowych produktów, więcej niż jakakolwiek inna pora roku, część z nich można przetworzyć i zachować na później. Przynosi jeszcze jesień ochotę na jedzenie rozgrzewające, wypełniające brzuch i mocno sycące, przepisy które przyciągnęły moją uwagę w tym tygodniu opisują właśnie takie potrawy. Pełno wszędzie dyni, cukini, ostatnich pomidorów, tych najbardziej dojrzałych, kapusty, no i oczywiście jesiennych owoców – samo wymienianie skladników sprawia, że robię się głodna :)

Tutaj można pobrać kody foodelkowych bannerów, autorów wyróżnionych przepisów zachęcamy do ich pobrania, a czytających do gotowania :)

Foodelek mrożony

Jestem winien wyjaśnienie: z braku czasu i weny, chwilowo (mam nadzieję) nie piszę tu nowych notek. Sporo myślę o nowej formule tego serwisu, ja niestety nie bardzo mogę poświęcić mu zbyt wiele czasu. Mam nadzieję, że uda się Foodelka rozmrozić i że nie straci cennych wartości odżywczych :)

Chemia w kuchni

3297148934_249e885a37_bNie chodzi tu o konserwanty, ani środki czystości. Chciałem Wam polecić wyjątkowo interesujący artykuł na temat fizycznych i chemicznych procesów, stojących za smakiem i konsystencją tego, co gotujemy i pieczemy.

Być może nie zabrzmiało to zachęcająco, ale jest to pasjonująca lektura. Dlaczego dodajemy alkohol do sosów, skoro w procesie gotowania i tak odparowuje? Ile prawdy jest w tym, że nawet najmniejsza ilość żółtka spowoduje, że białko się nie ubije? Ile gotować strusie jajo? Na te pytania znajdziecie odpowiedź we wspomnianym artykule.

OK, może ten ostatni problem jest nieco wydumany, ale i tak zachęcam do lektury. Fizyka i chemia stoją nie tylko za cudami kuchni molekularnej, takimi jak ten prezentowany na zdjęciu (link do autora), ale także za potrawami, które przygotowujemy na codzień. Choć czasami próbujemy je oswoić, nazywając je „magią” i „sercem” włożonymi w gotowanie.

Foodelkowe przepisy tygodnia: edycja 18

przepisy tygodnia foodelka jpgMiniony tydzień kulinarna blogosfera spędziła w dużej części na przygotowywaniu najrozmaitszych dań z ciecierzycy. Chociaż lubię akcje kulinarne, to muszę powiedzieć, że wybierając na Foodelka przepisy, miałem poczucie pewnego nadmiaru. Pod koniec tygodnia większość publikowanych dań zawierała ciecierzycę, co sprawiało, że przepisy były dość monotonne. A nie jestem wrogiem ciecierzycy! Wręcz przeciwnie, hummus uwielbiam, falaflem nie gardzę…

Co poza ciecierzycą? Oczywiście szparagi. Ale także i inne dania, czasem z egzotycznymi składnikami lub pochodzące z krajów, o których kulinarnej tradycji niewiele wiemy. No i słodkości. Kiedy przygotowywałem pierwsze foodelkowe przepisy tygodnia, jakoś rzadko wybierałem do nich desery. Od kilku edycji jest ich coraz więcej. Widocznie mam taką potrzebę :-)

Przepisów jest trochę więcej, bo obejmują dłuższy czas. Od tej pory Foodelkowe przepisy tygodnia będą ukazywać się w poniedziałek lub wtorek, tak, by podsumowywać cały tydzień, włącznie z weekendem.

Uff.  20 przepisów tym razem! Zapraszam za tydzień. A autorki i autorów przepisów proszę jeszcze o wklejenie banerka.

Makaron bez gotowania (prawie)

img_0283-m

Wydawałoby się, że gotowanie makaronu al dente to sprawa prosta. W praktyce okazuje się (wystarczy przejść się po restauracjach) nie zawsze się to udaje. Tak czy owak: makaron to makaron i nie ma co kombinować. A jednak…

Jakiś czas temu na gazetowym forum Kuchnia pojawił się wpis, który proponuje alternatywną metodę gotowania makaronu. Polega ona w skrócie na tym, że po włożeniu makaronu do wrzątku, czekamy aż woda zawrze ponownie, a potem… garnek nakrywamy i  wyłączamy palnik. Czekamy tyle, ile podano na opakowaniu (możemy kilka razy zamieszać, ale pewnie nie za często, by woda nie wystygła). Makaron jest ugotowany.

Przyznam, że byłem mocno sceptyczny, ale dziś sprawdziłem (efekt, czyli carbonarę widać na obrazku u góry) i okazuje się, że to działa. Oszczędność gazu lub prądu pewnie niewielka, ale zawsze to coś. Spróbujcie i podzielcie się wrażeniami!

Foodelkowe przepisy tygodnia: edycja 17

przepisy tygodnia foodelka jpgKolejne spóźnione wydanie foodelkowych przepisów tygodnia. Coraz poważniej myślę o przeniesieniu ich na poniedziałki, a może nawet na wtorki – łączenie weekendowych wyjazdów z przeglądaniem prawie dwóch tysięcy blogowych i forumowych wpisów jest trudne, poza tym warto choć w niedzielę nie mieć obowiązków.

Dlatego nie będę przedłużał, robił wstępów i podsumowań: szczerze mówiąc przepisy z tego pięknego majowego tygodnia nie układają się w jakąś spójną całość (być może wynika to tylko z pośpiechu, w jakim je zbierałem). Czy coś je łączy? Chyba tylko to, że są bardzo, bardzo inspirujące. Smacznego!

Tyle w tym tygodniu. Oby następny był mniej zabiegany, a równie smaczny! Zapraszam za tydzień. A autorzy przepisów proszeni są na stronę

Fotoffi x 100

banana-pear-honey-lime-smoothieDlaczego publikuję tu zdjęcie bananowego smoothie? Bo to setna fotka, która została opublikowana na Fotoffi!

Osiągnęliśmy więc pierwszy kamień milowy. Dla tych, którzy nie wiedzą, Fotoffi to moderowana galeria, w której każdy może opublikować zdjęcia potrawy, o ile są one apetyczne i wysokiej jakości (nie mam dokładnych statystyk, ale ok. 70% zdjęć jest przyjmowanych, więc nie jest trudno się tam zaprezentować).

Pozostaje tylko najważniejsze pytanie: po co? Dwa powody:

Po pierwsze jest to miejsce, gdzie można opublikować duże, piękne zdjęcia. Na blogach nie zawsze jest na to miejsce. A duże zdjęcia robią zupełnie inne wrażenie niż „znaczki pocztowe”.

Drugi powód jest ważniejszy: odwiedzającym się ta strona bardzo podoba. Garść opinii z jednej dyskusji na Goldenline: „wow! pyszności! wyśmienitości! nie nadążałam z połykaniem śliny”, „ ja pierniczę!! wracam z pracy głodna jak wilk, a tu trach!!!  Uznaję to za znęcanie się nad ludem :/”, „ Jem oczami!!”, „nie zalozylam sliniaka…i to byl blad…”. Jest to wiec okazja, żeby wyjść do trochę szerszej publiczności ze swoimi kulinarnymi pomysłami, do osób, które nie czytają na codzień blogów kulinarnych. Oni czekają na wasze zdjęcia.

Stronę będziemy cały czas rozwijać, jeśli macie jakieś pomysły, sugestie czy rady, zapraszam do podzielenia się nimi. I oczywiście do dodawania fotek i komentarzy. Mam nadzieję, że niedługo świętować będziemy 1000 zdjęć na Fotoffi.